Depresja w Kwarantannie

Świetny wpis na mój ulubiony temat – powyżej profesjonalnie i z praktycznymi wskazówkami omówione sygnały alarmowe oraz metody radzenia sobie. Chciałbym dodać kilka luźnych uwag.

Oprócz wymienionych odczuć mogą pojawić się twarde objawy, jak brak napędu, niemoc w realizacji przyjętego harmonogramu dnia jak np. wymienione ścielenie łóżka. Nie wahaj się wtedy zadzwonić do specjalisty po pomoc. Jest także dostępna ogólna linia pomocy dla osób w depresji.

Skunks żre żaby – wpis z listopada 2015 r. – warto spojrzeć na bliską osobę. Śmiem pomyśleć, że każdy ma kogoś dla kogo warto się spiąć. Jeśli jest obok, to dłużej popatrzeć – szczególnie na dzieci. Jeśli jest daleko, to zadzwonić, obejrzeć album ze zdjęciami. A jeśli nie żyje, to się pomodlić, mszę św. zamówić w intencji zmarłego.

Dzieci i żona często mają mnie dość, kiedy z uporem maniaka polecam ludziom, którym spotkam (tak, tak to ja :)) udział w rekolekcjach ignacjańskich inaczej zwanych w milczeniu. Oprócz pomocy mojego Przyjaciela właśnie te rekolekcje pozwoliły mi szczęśliwie przebrnąć bardzo trudny czas w moim życiu. Był on podobny do tego, co się dzieje obecnie – niepewność jutra, zmiana pracy i przede wszystkim za dużo czasu ze samym sobą. To naprawdę bardzo trudne wyzwanie zostać samemu bez otaczającego pośpiechu. Myślę, że warto spróbować zagłębić się w jakąkolwiek formę rekolekcyjną – dostępnych jest w internecie wiele, więc każdy może znaleźć coś dla siebie, żeby teraz w ciszy to przemodlić.

Często słyszałem wymówkę ludzi, że to nie dla nich, że nie są przygotowani. Że jeszcze nie ten etap życia. O sobie mogę powiedzieć, że właśnie rekolekcje ignacjańskie dały mi przedsmak tego , co się dzieje teraz – cisza i spokój, brak bodźców nie wywołują już u mnie panicznej reakcji, dyskomfortu, potrzeby rzucenia się w działanie, aby uciec od siebie. Warto też wspomnieć o definicji szczęścia cytowanej w książce Ulricha Schnabela „Sztuka leniuchowania…”: „Szczęście to spotkać samego siebie i się nie przerazić”.

W sierpniu 2017 r. napisałem wpis o brewiarzu i lęku (brewiarz.pl)- pozostaje to bardzo aktualne – codzienna regularna modlitwa obdarza zdaniem skierowanym przez Pana Boga na każdy dzień.

Kiedy słyszę strachliwe zdania ludzi po 60 tym roku życia o stanie zagrożenia, którzy werbalizują i okazują lęk przed śmiercią z powodu zakażenia wirusem, to najpierw sobie myślę, gdzie oni są w swoim życiu. Na chłopski rozum nie przeżyją więcej niż 10 lat i truchleją przed śmiercią. Czyli dotychczas zupełnie nie myśleli o tym, że śmierć jest pewna wcześniej czy później? Polecam otulającą nadzieją książkę z XVIII wieku – „Przygotowanie do śmierci” św. Alfonsa Marii de Liguori. Koi i odpręża.

I w taki prosty, beznakładowy sposób można dokonać tego, co w tytule powyższym – depresja znajdzie się w kwarantannie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *